Piłkarze lidera pierwszej ligi po raz trzeci w tym sezonie nie wygrali meczu przed własną publicznością. O ile poprzednio remisował ze średniakami (KSZO oraz Łęczną)’ o tyle tym razem zdobył tylko punkt z przedostatnim zespołem tabeli, co trudno nie odbierać jako wpadki gospodarzy.
Sobotni mecz potwierdził, że po uzyskaniu znaczącej przewagi nad czołówką Widzew stara się sprawdzać wartość dublerów, ich możliwości gry na nowych pozycjach i stąd zmiany w wyjściowych jedenastkach w kolejnych spotkaniach. W drużynie Pawła Janasa zadebiutował tunezyjski obrońca Souhail Ben Radhia i był to już dziewiętnasty piłkarz, który grał wiosną w widzewskiej drużynie. Mimo, że płynność gry łodzian pozostawiała wiele do życzenia, to sytuacji bramkowych było na tyle duż0, że spotkanie można było wygrać.
Ostrzeżenia o tym, że Motor pod wodzą Bogusława Baniaka będzie trudnym rywalem okazały się słuszne. Wiosenne wyniki gości wskazują, że zapowiedzi walki o uniknięcie degradacji w Lublinie nie są pustosłowiem.
Od początku meczu lublinianie byli dobrze zorganizowani w defensywie, potrafili szanować piłkę, grali z wiarą w sukces. Mieli sporo swobody, bo faworycie byłi nastawieni na atak i zapominali o kryciu. Bramkarz Dawid Dłoniak bronił równie dobrze, co szczęśliwie. W 19 min. wybił na róg silny strzał głową Marcina Robaka, a i 4 minuty później sparował piłkę po zaskakującym uderzeniu Krzysztofa Ostrowskiego z 28 m. W 25 min. Robak został ukarany żółtą kartką za zdobycie bramki już po gwizdku, który sygnalizował mocno wątpliwy spalony. Nie zmieniły wyniku strzały z bliska Jarosława Bieniuka głową (31 min), Mindaugasa Panki w 31 i w 38 min przewrotką do tyłu. W 42 min. Piotr Grzelczak strzelił silnie z kilku metrów i zmarnował dobitkę. W przerwie został zmieniony przez Tomasza Lisowskiego, który starał się atakować, ale czynił to wyjątkowo chaotycznie.
Na początku drugiej połowy goście wyrwali się z oblężenia i przeprowadzili lewą stroną kontratak. Łukasz Broź mógł wcześniej przerwać akcję Kamila Hempla, ale zdecydował się na wślizg tuż przy linii pola karnego i sędzia podyktował jedenastkę. Wykorzystał ją Michał Maciejewski. W 5 minut później bramkarz Motoru wypiąstkował. Piłka trafiła w Robaka i zmierzała do pustej bramki, ale Dłoniak zdołał ją załapać. W minutę póżniej Łukasz Grzeszczyk zaprzepaścił świetną okazję, strzelając zbyt lekko. W 57 min. drugą żółtą kartkę za faul na Broziu ujrzał Krystian Kalinowski i musiał opuścić boisko. Dudu potwierdził, że umie strzelać wolne i wyrównał.
Piłkarze lidera pierwszej ligi po raz trzeci w tym sezonie nie wygrali meczu przed własną publicznością. O ile poprzednio remisował ze średniakami (KSZO oraz Łęczną)’ o tyle tym razem zdobył tylko punkt z przedostatnim zespołem tabeli, co trudno nie odbierać jako wpadki gospodarzy.
Sobotni mecz potwierdził, że po uzyskaniu znaczącej przewagi nad czołówką Widzew stara się sprawdzać wartość dublerów, ich możliwości gry na nowych pozycjach i stąd zmiany w wyjściowych jedenastkach w kolejnych spotkaniach. W drużynie Pawła Janasa zadebiutował tunezyjski obrońca Souhail Ben Radhia i był to już dziewiętnasty piłkarz, który grał wiosną w widzewskiej drużynie. Mimo, że płynność gry łodzian pozostawiała wiele do życzenia, to sytuacji bramkowych było na tyle duż0, że spotkanie można było wygrać.
Ostrzeżenia o tym, że Motor pod wodzą Bogusława Baniaka będzie trudnym rywalem okazały się słuszne. Wiosenne wyniki gości wskazują, że zapowiedzi walki o uniknięcie degradacji w Lublinie nie są pustosłowiem.
Od początku meczu lublinianie byli dobrze zorganizowani w defensywie, potrafili szanować piłkę, grali z wiarą w sukces. Mieli sporo swobody, bo faworycie byłi nastawieni na atak i zapominali o kryciu. Bramkarz Dawid Dłoniak bronił równie dobrze, co szczęśliwie. W 19 min. wybił na róg silny strzał głową Marcina Robaka, a i 4 minuty później sparował piłkę po zaskakującym uderzeniu Krzysztofa Ostrowskiego z 28 m. W 25 min. Robak został ukarany żółtą kartką za zdobycie bramki już po gwizdku, który sygnalizował mocno wątpliwy spalony. Nie zmieniły wyniku strzały z bliska Jarosława Bieniuka głową (31 min), Mindaugasa Panki w 31 i w 38 min przewrotką do tyłu. W 42 min. Piotr Grzelczak strzelił silnie z kilku metrów i zmarnował dobitkę. W przerwie został zmieniony przez Tomasza Lisowskiego, który starał się atakować, ale czynił to wyjątkowo chaotycznie.
Na początku drugiej połowy goście wyrwali się z oblężenia i przeprowadzili lewą stroną kontratak. Łukasz Broź mógł wcześniej przerwać akcję Kamila Hempla, ale zdecydował się na wślizg tuż przy linii pola karnego i sędzia podyktował jedenastkę. Wykorzystał ją Michał Maciejewski. W 5 minut później bramkarz Motoru wypiąstkował. Piłka trafiła w Robaka i zmierzała do pustej bramki, ale Dłoniak zdołał ją załapać. W minutę póżniej Łukasz Grzeszczyk zaprzepaścił świetną okazję, strzelając zbyt lekko. W 57 min. drugą żółtą kartkę za faul na Broziu ujrzał Krystian Kalinowski i musiał opuścić boisko. Dudu potwierdził, że umie strzelać wolne i wyrównał.
Od tego momentu widzewiacy atakowali non stop, a goście kradli czas głównie symulowaniem fauli i urazów, co nawet zaczęło denerwować sędziego, który karał ich kartkami i przedłużył mecz o 5 minut. Szalał przed ławką rezerwowych trener Bogusław Baniak, który wykorzystywał każdą okazję do motywowania piłkarzy.
W 71 min. debiutujący Tunezyjczyk podał do Robaka, ten przedłużył głową do Dejana Miloseskiego, którego strzał trafił w poprzeczkę. Momentami gospodarze grali przeciw dziewięciu rywalom, bo poza linią boczną opatrywani byli zawodnicy gości. Łodzianom zabrakło zimnej krwi, dokładności i widać było, że są coraz bardziej zdenerwowani niepowodzeniami.
Przewagę gospodarzy dobrze oddaje bilans kornerów (16-2) oraz strzałów celnych (24-5). Zwłaszcza rogi Miloseskiego były źle wykonywane i jeden z najniższych bramkarz ligowych (Dłoniak mierzy 183 cm wzrostu) wychodził zwycięsko z pojedynków w powietrzu na przedpolu goście.
Motor jeszcze raz okazał się zespołem, z którym Widzew nie potrafi grać. Lublinianie są pierwszą drużyną, która nie przegrała z Widzewem żadnego z dwóch spotkań w tym sezonie.
Widzew – Motor Lublin 1:1 (0:0)
Gole: Dudu 58 – Maciejewski 51, karny.
Widzów: 8023 (w tym 600 w sektorze ubranych na żółto gości).
Sędziował: Tomas Wajda (Żywiec).
Widzew: Mielcarz – Broź (59, Ben Radhia), Szymanek, Bieniuk, Dudu – Ostrowski, Grzeszczyk (70, Miloseski), Panka, Grzelczak (46, Lisowski) – Sernas, Robak. Trener: Paweł Janas.
Motor: Dłoniak – Wojdyga, Maciejewski, Żmuda, Kalinowski – Popławski, Sykora, Niemczyk (43, Adamiec), Król (85, Carlos Ferreira), Hempel – Fundakowski. Trener: Bogusław Baniak.