Spotkanie w Ostrowcu Świętokrzyskim piłkarze Widzewa rozpoczęli z trzema zmianami w składzie. Oczywiście porównując ostatni mecz z Motorem Lublin. Tym razem Paweł Janas wystawił w pierwszej „jedenastce” Tunezyjczyka Souahila Ben Radhia (zastąpił Łukasza Brozia), Piotra Kuklisa (zastąpił Velibora Duricia) oraz Tomasza Lisowskiego (zastąpił Piotra Grzelczaka).
Mecz rozpoczął się od spokojnej gry obu drużyn. Przez pierwsze dziesięć minut spotkania żaden zespół nie stworzył sobie dobrej okazji podbramkowej. Widzew miał za to przewagę w środku pola, gdzie piłkę rozgrywali Mindaugas Panka oraz Piotr Kuklis. Wspomagał ich Darvydas Sernas. Dopiero w 13 minucie oglądaliśmy pierwszą groźną sytuację pod bramką KSZO. Futbolówkę głową strącił Marcin Robak, a Darvydasa Sernasa w ostatniej chwili uprzedził bramkarz gospodarzy. Chwilę później gola mogli zdobyć zawodnicy z Ostrowca Świętokrzyskiego, którzy wykonywali rzut wolny. Na szczęście dobrze zachowali się w tej sytuacji obrońcy Widzewa.
Trzy minuty później Widzew już prowadził. Odbitą po rzucie wolnym piłkę przejął Piotr Kuklis, a następnie ładnie dośrodkował wprost na głowę Krzysztofa Ostrowskiego. Ten z najbliższej odległości wpakował piłkę do bramki, a łodzianie cieszyli się z gola. Gospodarze mogli doprowadzić do wyrównania w 20 minucie, kiedy to z piętnastu metrów uderzał Krystian Kanarski. Gracz KSZO pomylił się jednak o dobre kilka metrów.

Za to bezbłędny okazał się w 27 minucie Piotr Kuklis, który podwyższył prowadzenie Widzewa! Akcję bramkową rozpoczął Krzysztof Ostrowski. Pomocnik bardzo szybko wyprowadził kontrę łodzian i precyzyjnie dośrodkował do Kuklisa. Widzewiak wpisał się na listę strzelców po strzale z najbliższej odległości. Identyczny obraz gry oglądaliśmy do końca pierwszej części gry. Goście raz po raz atakowali bramkę KSZO, w której dobrze spisywał się jednak Michał Wróbel. Golkiper gospodarzy kilkakrotnie ratował swój od utraty kolejnych goli. Wróbla pokonać próbowali m.in. Marcin Robak czy też Darvydas Sernas.
Drugą część gry widzewiacy zaczęli z jedną zmianą w składzie. Wojciecha Szymanka zastąpił Sebastian Madera. I od początku drugich 45 minut widać było, że KSZO będzie robić wszystko, aby zdobyć choćby wyrównującego gola. Gospodarze rzucili się do ataków, a w pierwszych pięciu minutach tej połowy oddali dwa strzały. Szczególnie ten drugi był bardzo groźny. Na szczęście po uderzeniu głową Michała Stachurskiego bardzo dobrą interwencją popisał się Maciej Mielcarz.
Łodzianie ponownie dali o sobie znać w 57 minucie. Wówczas z rzutu wolnego uderzył Marcin Robak. Widzewiak pomylił się nieznacznie. Jeszcze bliżej zdobycia kolejnego gola łodzianie byli w 65 minucie. Zza pola karnego uderzył Souahil Ben Radhia, a piłka trafiła… w słupek! Tunezyjczyk strzelał z „woleja”, więc jeżeli futbolówka trafiłaby do siatki, to gol byłby pięknej urody. Pięć minut później sytuacji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystał Robak, który uderzył mocno, ale wysoko. Piłka przeleciała nad poprzeczką.
Do końca spotkania Widzew w pełni kontrolował sytuację na boisku. Goście niemal ani razu nie pozwolili drużynie KSZO na stworzenie okazji do zdobycia bramki. Gospodarze starali sobie stwarzać zagrożenie jedynie po rzutach wolnych albo rożnych. Dobrze spisywali się jednak obrońcy łódzkiego zespołu. Tym samym widzewiacy wygrali w Ostrowcu Świętokrzyskim 2:0. Zespół Pawła Janasa sprawił wszystkim bardzo dobry prezent na Święta Wielkanocne!
KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Widzew Łódź 0:2 (0:2)
Bramki:
0:1 Ostrowski (16.)
0:2 Kuklis (27.)
KSZO: Wróbel – Stachurski, Matuszczyk, Cieśliński, Kanarski, Skórnicki, Frańczak, Ciesielski, Kardas (80. Dziewulski), Cieciura (61. Kajca), Wieczorek (58. Folc)
Widzew: Mielcarz – Ben Radhia, Bieniuk, Szymanek (46. Madera), Dudu, Ostrowski (85. Budka), Panka, Kuklis, Lisowski, Sernas (69. Grzelczak), Robak
Sędzia: Piotr Siedlecki (Warszawa)
Żółte kartki: Dudu (Widzew)