Widzew robi kolejne kroki w stronę Ekstraklasy, ale w coraz wolniejszym tempie. W sobotę łodzianie zremisowali bezbramkowo z Flotą Świnoujście. Stracili punkty już w drugim z rzędu spotkaniu. Można się zastanawiać, co jest powodem tego, że łodzianie, tak skuteczni na początku rundy, ostatnio zaczęli rozdawać punkty rywalom. Być może piłkarzom po prostu brakuje już motywacji, bo czują, że cel już praktycznie osiągnęli?
Łodzianie byli zdecydowanym faworytem spotkania z Flotą. Jedynym problemem trenera Pawła Janasa wydawało się być osłabienie linii pomocy. Ze względów zdrowotnych nie zagrali Mindaugas Panka i Piotr Kuklis. Zastąpili ich Wojciech Szymanek i Velibor Durić, który pojawił się na boisku dopiero po raz drugi w tym roku. Niestety, wypadł słabo i już w przerwie trener zdjął go z boiska. W ogóle Widzew w pierwszej odsłonie grał przeciętnie. Starał się co prawda atakować, szczególnie wykorzystując prawe skrzydło. Niewiele jednak z tego wynikało. Na początku nawet szansę na objęcie prowadzenia miała Flota. W 5. minucie, po centrze Sebastiana Fechnera, groźnie główkował Tomasz Rudolf. Na szczęście futbolówka poszybowała tuż nad poprzeczką. Dwie minuty później, po akcji Marcina Robaka z Darvydasem Sernasem, ten drugi strzelał na bramkę, ale zbyt lekko by zaskoczyć bramkarza. W 22. minucie widzewiacy mieli najlepszą okazję do zdobycia gola w tej części meczu. Po znakomitym zagraniu Ostrowskiego, sam na sam z bramkarzem znalazł się Sernas. Litwin uderzył technicznie, piłka minęła golkipera, ale niestety zatrzymała się na słupku. Potem już do przerwy działo się niewiele. Widzew bił głową w mur, ale Flota konsekwentnie się broniła i wybijała gospodarzy z uderzenia.
Nic dziwnego, że w przerwie trener Janas zdecydował się na podwójną zmianę. Na boisku pojawili się Dejan Miloseski i Adrian Budka, którzy zastąpili Duricia oraz Grzelczaka, który – podobnie jak Bośniak – był w tym spotkaniu niewidoczny. Wprowadziło to na początku tej części nieco ożywienia i zaowocowało dwoma sytuacjami bramkowymi. W 54. minucie potężnym strzałem pod poprzeczkę z około 18 metrów popisał się Marcin Robak, ale efektownie i skutecznie interweniował bramkarz Krzysztof Żukowski. Dwie minuty później niezwykle efektownie strzelał przewrotką Ben Radhia i nawet był bliski zdobycia bramki, niestety futbolówka poszybowała tuż nad poprzeczką. W 60. minucie, po centrze Ostrowskiego, głową strzelał Robak, ale bramkarz Floty był na posterunku. Potem znowu na boisku zrobiło się nudno. Jedną z nielicznych wartych odnotowania sytuacji był kąśliwy strzał Ostrowskiego w 72. minucie. Niestety, bez efektu bramkowego. Ta niemoc Widzewa spowodowała zdenerwowanie wśród kibiców, którzy zaczynali gwizdać. Nie tylko na widzewiaków, ale przede wszystkim na piłkarzy Floty, którzy w kiepskim stylu starali się kraść czas. Po niemal każdym starciu lądowali na murawie i czekali na pomoc lekarską, a czas uciekał. W końcówce gospodarze rzucili do ataku już niemal wszystkie siły i zmusili przyjezdnych do desperackiej momentami obrony. Niestety, żaden ze strzałów rozpaczy nie przyniósł widzewiakom efektu bramkowego.
Bramki:
bez bramek
Składy:
Widzew: Mielcarz, Ben Radhia, Bieniuk, Ukah, Dudu, Ostrowski, Szymanek (73, Grzeszczyk), Durić (46, Miloseski), Grzelczak (46, Budka), Sernas, Robak.
Flota: Żukowski, Kubowicz, Fechner, Niewiada, Rudolf (87, Piszczek), ChiFon, Rygielski, Krajanowski, Mazurkiewicz, Kowal (61, Arifović), Staniszewski (72, Skwara).
Żółte kartki:
Durić, Ben Radhia (Widzew), Rudolf, Żukowski (Flota)
Sędzia:
Jarosław Chmiel (Warszawa)
Widzów:
6500 (0 gości)
Tagi: Flota Świnoujście