Sobotnim meczem z Motorem Lublin widzewiacy na prawie miesiąc pożegnali się z łódzką publicznością. Kolejne spotkanie na własnym stadionie rozegrają dopiero pod koniec kwietnia, z GKP Gorzów Wielkopolski. W międzyczasie czekają ich trzy wyjazdy. W klubie nie przewidują jednak jakichś specjalnych przygotowań do tych spotkań. Tym bardziej, że są to stosunkowo bliskie wyjazdy.
Przygotowania do spotkania z KSZO już się rozpoczęły i siłą rzeczy nie będą długie, bo ten mecz będzie rozegrany już w czwartek. Poniedziałkowe zajęcia odbyły się na bocznym boisku. Poświęcono je na doskonalenie taktyki. W treningu nie brał udziału jedynie kontuzjowany Ugo Ukah. Wszystko wskazuje na to, że w Ostrowcu Widzew znowu będzie musiał sobie radzić bez włoskiego defensora.
* Zmieniły się nieco terminy rozegrania dwóch z trzech wspomnianych wyjazdów. Mecz z Wisłą Płock odbędzie się 9. kwietnia (piątek), o godz. 19, a nie dzień później, jak planowano. Natomiast w przypadku meczu z GKS Katowice zmieniła się tylko godzina rozpoczęcia. Spotkanie zaplanowano na 17. kwietnia, godz. 19.
Uroczyste obchody jubileuszu 100-lecia Widzewa Łódź zostaną zainaugurowane w dniach 1-3 maja br. i potrwają aż do 4 grudnia. Klub zaprasza wszystkie osoby, które czują się związane z Widzewem, do licznego wzięcia udziału w wydarzeniach jubileuszowych.
Jednocześnie Widzew prosi byłych piłkarzy, trenerów i pracowników, by z okazji 100-lecia, uaktualnili w klubie swoje dane kontaktowe i wskazali imprezy jubileuszowe, w których chcieliby uczestniczyć. Klub będzie kompletował listy do zaproszeń do 10 kwietnia br. Zgłoszenia w tym zakresie można dokonać drogą mailową bądź listownie.
“Stuletnia kronika Widzewa została zapisana wieloma nazwiskami zawodników, trenerów i pracowników zaangażowanych w rozwój klubu, dlatego chcielibyśmy wspólnie świętować tak wyjątkowe wydarzenie. W ramach jubileuszu w ciągu roku przewidzieliśmy szereg atrakcyjnych imprez i mamy nadzieję, że osoby, które tworzyły historię Widzewa, zechcą wziąć udział w tych uroczystościach” – komentuje Bogusław Sosnowski, przewodniczący rady nadzorczej Widzewa.
Główne potwierdzone już punkty obchodów jubileuszowych 100-lecia Widzewa Łódź:
1. Uroczysta inauguracja jubileuszu (1-3 maja 2010):
* 1 maja – uroczystości na stadionie (odsłonięcie tablicy upamiętniającej założenie Widzewa Łódź w 1910 roku, pokazy artystyczne, mecz z Podbeskidziem)
* 2 maja: piknik jubileuszowy
* 3 maja: uroczysta inauguracja jubileuszu w Filharmonii Łódzkiej (ogłoszenie Złotej Jedenastki, galowy występ Orkiestry Genewskiej)
2. Uroczystości w Genewie:
* Wystawa na temat 100-lecia Widzewa Łódź w przedstawicielstwem polskim przy ONZ w Genewie (5 maja 2010)
* Wieczór pod znakiem przyjaźni miedzy Genewą i Polską z okazji 100-lecia Widzewa Łódź – Gala Genewska 2010 w Casino Theatre Genewa połączona z wystawą jubileuszową (8 maja 2010)
3. Jubileuszowy Dzień Dziecka – piknik dla najmłodszych (1 czerwca 2010)
4. Międzynarodowy turniej kibiców (5 czerwca 2010)
5. Jubileuszowy turniej 100-latków – turniej młodzieżowy klubów, które mają już co najmniej 100 lat (czerwiec 2010)
6. Uroczyste podsumowanie obchodów jubileuszowych – gala jubileuszowa w Filharmonii Łódzkiej (4 grudnia 2010)
Zgłoszenia chęci udziału w obchodach jubileuszowych można wysyłać drogą mailową na skrzynkę: stulecie@widzew.pl lub listownie na adres pocztowy: KS Widzew Łódź, al. Piłsudskiego 138, 92-230 Łódź podając dane kontaktowe, tj. imię i nazwisko, adres pocztowy, adres e-mail, numer telefonu. Klub prosi również o przekazanie w korespondencji informacji o chęci wzięcia udziału w poszczególnych wydarzeniach jubileuszowych, by móc wysłać na nie zaproszenia i informować o szczegółach tych punktów programu.
Piłkarze Widzewa przygotowują się do sobotniego meczu w Łodzi z Motorem Lublin. Trener Paweł Janas ma do dyspozycji szeroką kadrę, bo nie ma odsunięć kartkowych, a piłkarzom dopisuje zdrowie.
Nie trenował tylko Przemysław Oziębała, który odczuwa skutki urazu stawu skokowego, jakiego doznał na grząskim boisku w Poznaniu podczas meczu z Wartą. Normalnie już trenuje Jarosław Bieniuk, który w poniedziałek ćwiczył indywidualnie. Wczoraj widzewiacy podzieleni na 6 małych zespołów grali na bocznym boisku.
Z nowymi kolegami trenował już Souhaiel Ben Radia. Nie można wykluczyć, że tunezyjski obrońca zadebiutuje w polskiej pierwszej lidze już w najbliższym spotkaniu z Motorem. Dłużej musi czekać inny zagraniczny zawodnik pozyskany przez łodzian zimą. Hiszpan Fernando Arriero nadal trenuje indywidualnie, ale już nie w siłowni, a na boisku i wkrótce włączony zostanie do zajęć grupowych. Widzewiacy nie lekceważą sobotnich rywali. Po piątkowym treningu w godzinach meczu 18 wybrańców Janasa uda się na przedmeczowe zgrupowanie. Lider pierwszej ligi będzie w sobotę zdecydowanym faworytem, ale warto przypomnieć, że jesienią w Lublinie padł bezbramkowy remis.
Zimą w Motorze doszło do zmiany trenera. Mirosława Kosowskiego zastąpił Bogusław Baniak. Ten 52-letni szkoleniowiec prowadził wcześniej kluby, które potrafiły wygrywać z Widzewem, np. Pogoń Szczecin w ekstraklasie czy Wartę Poznań w I lidze. Pod jego wodzą Motor wygrał już po 1:0 dwa marcowe mecze i w Lublinie zaczynają wierzyć, że zdołają uchronić się przed spadkiem. Do bezpiecznej czternastej lokaty lublinianie mają 6 punktów. Można się spodziewać, że w łódzkim meczu zagrają wyjątkowo zdeterminowani, bo Baniak jest doskonałym motywatorem.
Ciekawostką jest to, że Motor odniósł dwa zwycięstwa na boiskach rywali i były to dokładnie stadiony, na których Widzew … przegrał (w Ząbkach oraz w Kluczborku). Trenera najbliższych rywali Widzewa martwią tylko urazy i przerwa w treningach pozyskanego ze Znicza obrońcy Dawida Ptaszyńskiego oraz najskuteczniejszego w zespole Wojciecha Białka. W kadrze Motoru jest znany widzewskim kibicom Radosław Kursa, ale w meczach wiosennych Baniak nie korzystał z tego obrońcy. 23.kolejka rozpocznie się już w piątek o godz. 18 w Zabrzu, gdzie Górnik podejmuje Flotę Świnoujście.
Zabrzanie są na trzecim miejscu i mają dwupunktową stratę do wicelidera ŁKS. Pod wodzą nowego trenera Adama Nawałki spadkowicze z ekstraklasy są jedyną drużyną I ligi, która wiosną nie straciła jeszcze żadnego gola. To poważny rywal łodzian w walce o awans.
Tagi: Motor Lublin
Bilans wiosny jest znakomity. Trzy wygrane mecze, dziewięć strzelonych bramek, jedna stracona. A jednak prorokujemy – Widzew będzie grać jeszcze lepiej!
Trener Paweł Janas udowadnia, że budując wyjściowe jedenastki pod konkretnego przeciwnika, stara się wydobyć z zespołu jak najwięcej. Widzew potrafi być skuteczny aż do bólu, czym do rozpaczy doprowadza kolejnych przeciwników. Widać przy tym, że walczących na boisku piłkarzy stać na jeszcze więcej.
Jesteśmy przekonani, że forma będzie rosła. Zespół bowiem, w przeciwieństwie do jesieni, może spokojnie przygotowywać się do kolejnych spotkań. Skończyło się… biuro podróży.
Zwariowany kalendarz zmuszał w pierwszej rundzie rozgrywek do wędrowania w ciągu tygodnia z jednego końca Polski w drugi i rozgrywania trzech spotkań w ciągu siedmiu dni. Poza odnową biologiczną i rozruchem nie było czasu na nic innego. Liczono tylko, że plaga kontuzji nie zdziesiątkuje zespołu. Teraz jest stabilizacja w kalendarzu. W tej chwili drużyny grają raz w tygodniu. Jest czas na normalne zajęcia, w tym te z zakresu techniki i taktyki.
Można mieć nadzieję, że w sobotnim spotkaniu z Motorem Lublin na własnym boisku (godz. 17) widzewiacy wyżej zawieszą poprzeczkę wymagań. I wygrają, prezentując porywające piłkarskie widowisko! Wczoraj większość piłkarzy zamiast dwóch, miało jeden, ale znacznie bardziej intensywny trening.
Najpierw pracowano na siłowni, a potem na bocznym boisku. Wrócił do zajęć kapitan Jarosław Bieniuk. Z zespołem ćwiczył Tunezyjczyk Souhaiel Ben Radhia. Indywidualnie pracował na boisku Hiszpan Fernando Arierro. Nadal uraz stawu skokowego uniemożliwia trenowanie Przemysławowi Oziębale.
Na dodatkowym treningu spotkali się tylko gracze ofensywni. Czy to znaczy, że w sobotę możemy liczyć na sporo bramek?! Dziś piłkarze będą pracować o godz. 16 na bocznym boisku. Motor zagra w Łodzi prawdopodobnie osłabiony brakiem obrońcy Dawida Ptaszyńskiego, który w meczu z MKS Kluczbork (1:0) doznał groźnej kontuzji barku.
W związku z odwołaniem pierwszego wiosennego meczu ligowego rezerw Widzewa, spowodowanym wycofaniem się z rozgrywek Pogoni Łask Kolumna, łodzianie w sobotę rozegrali jeszcze jeden sparing.
Na sztucznym boisku przy ul. Kosynierów Gdyńskich, Widzew zremisował 2:2 z liderem piątej ligi – Włókniarzem Zgierz. W pierwszej połowie łódzki zespół dominował i był lepszy pod względem motorycznym i kondycyjnym. Niestety, było mało gry bez piłki i brakowało płynności akcji.
W 55. minucie widzewiacy mieli rzut karny, podyktowany po faulu na Damianie Knerze. Niestety, egzekwujący jedenastkę Łukasz Zając nie trafił w bramkę. Wygrana wyślizgnęła się Widzewowi z rąk w ostatniej minucie. Wyrównujący gol dla zgierzan padł po błędzie bramkarza Konrada Przybylskiego.
Bramki:
1:0 Wlazło (19)
2:0 Budka (27)
2:1 Saganowski (33)
2:2 Jesionowski (90)
Składy:
Widzew: Pytkowski (45, Przybylski), Bożkow, Mazurkiewicz, Polit, Ceglarz (60, Kajda), Budka (45, Bartkowski), Wlazło (70, Woźniak), Serwaciński, Zając, Knera, Kowalski (60, Bergiel).
Wiceprezydent Łodzi Łukasz Magin przedstawił plan budowy miejskiego stadionu przy al. Unii. Ma on kosztować 150 milionów złotych i powstanie do czerwca 2015 roku.
- Miasta nie stać na obiekt za pół miliarda złotych, o jakim myślały poprzednie władze – twierdzi wiceprezydent.
Nie znalazł się żaden inwestor gotowy wejść w ten interes, choć dwóch wyraziło zainteresowanie. Dlatego projekt obiektu na 33 tysiące widzów za pół miliarda można wrzucić do kosza. Podobnie jak 320 tysięcy złotych, które miasto musi zapłacić zwycięzcom konkursu architektonicznego. W tym momencie Łukasz Magin wyciągnął spod stołu kosz na śmieci i pokazał, gdzie to wszystko ma trafić. Nauki posła PO Janusza Palikota, który efektownie wizualizuje swoje wystąpienia, nie poszły zatem w las.
Jak na to nie patrzeć, wszystko trzeba zaczynać od początku. Do końca 2010 roku zostanie rozstrzygnięty konkurs architektoniczny. Do marca 2012 roku przygotowana całkowita dokumentacja projektu. Do września 2012 r. ogłoszony przetarg na budowę, a do czerwca 2015 r.powstanie nowy stadion.
Według władz miasta Łodzi nowy obiekt będzie mógł pomieścić 20 tysięcy ludzi. Ma kosztować wspomniane 150 mln zł (w tym 8 mln to koszt dokumentacji oraz 540 tysięcy złotych na rozstrzygnięcie nowego konkursu architektonicznego). 2/3 stadionu ma być zadaszone. Obok powstanie parking na 10 – 50 autokarów.
Czy taki harmonogram działań zaakceptuje PZPN i po ewentualnym awansie ŁKS otrzyma licencję na grę w ekstraklasie w przyszłym sezonie?
Prezes ŁZPN Edward Potok: – Jeżeli wszystko będzie dobrze udokumentowane, to nie widzę przeszkód, żeby ŁKS otrzymał taką licencję.
Stadion to sprawa przyszłości, teraz najważniejsze jest istnienie piłkarskiej drużyny. Łukasz Magin powiedział, że zgłosiło się dwóch inwestorów gotowych odkupić od miasta akcje nowej piłkarskiej spółki.
- Negocjacje będę prowadzić tak długo, aż uzyskam jak najlepsze warunki dla miasta – stwierdził wiceprezydent. Ma przy tym nadzieje, że ogłoszenie nazwy nowego inwestora nastąpi zgodnie z wcześniejszymi obietnicami 19 marca.
Jednym z zainteresowanych przejęciem jest firma Tilia, należąca do szefów koszykówki męskiej ŁKS, Filipa Keniga i Jakuba Urbanowicza. Tymczasem na korytarzu hali przy al. Unii głośno mówiono o tym, że w futbolowy interes w ŁKS gotowe są zainwestować tak znane polskie marki, jak Atlas i Żywiec. Wkrótce się przekonamy, czy to prawda czy tylko plotka.
Tagi: Stadion
- W 2008 roku zostałem uznany za najlepszego obrońcę ligi tunezyjskiej. Zespoły, w których grałem, zdobywały wiele trofeów – chwalił się Souhaiel Ben Radhia, który podpisał z Widzewem 2,5-letni kontrakt.
Sukcesy, o których podczas oficjalnej prezentacji mówił Tunezyjczyk, osiągał z największymi klubami w swoim kraju. To Puchar Ligi z Athletique Bizertin oraz mistrzostwo i Puchar Tunezji z Esperance Sportive de Tunis i Superpuchar Afryki z Etoile Sportive du Sahel. Na koncie ma też 3 występy w drużynie narodowej Tunezji, m.in. w rozgrywanym w styczniu w Angoli turnieju Pucharu Narodów Afryki.
- Kolejne trofea chcę zdobywać w Polsce i Europie – mówi nowy piłkarz lidera I ligi. – Gdy w 2008 r. zostałem najlepszym obrońcą ligi tunezyjskiej, otrzymałem ofertę z PSG, ale klub nie zgodził się na transfer. Teraz miałem atrakcyjne propozycje z Rosji, ale wybrałem Widzew, bo tu spotkałem życzliwych ludzi.
Na jego debiut w łódzkim klubie trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.
- Ben ma już pozwolenie na pracę w Polsce, ale musi odebrać z polskiego konsulatu w Tunezji wizę pracowniczą – tłumaczy prezes Widzewa Marcin Animucki, który… urodził się tego samego dnia, co Tunezyjczyk.
Radhia ma wzmocnić prawą stronę widzewskiej defensywy, gdzie występuje Łukasz Broź, a ostatnio przekwalifikowany ze środkowego obrońcy Ugo Ukah. Będzie grał z numerem 77.
Tagi: Souhaiel Ben Radhia
Liderzy pierwszej ligi powoli zaczynają zapominać o niezwykle efektownym początku piłkarskiej wiosny. Oczywiście zawodnicy nadal mają w głowach prestiżowe i wysokie zwycięstwo w meczu derbowym z ŁKS-em, ale we wtorek widzewiacy rozpoczęli już przygotowania do kolejnego spotkania ligowego. W sobotę drużynę Pawła Janasa czeka trudny mecz wyjazdowy z Wartą Poznań. I właśnie z myślą o nim drużyna miała dziś jedne zajęcia. Jeszcze przed nim piłkarze mieli odprawę, na której analizowana była potyczka derbowa.
Trening rozpoczął się w samo południe. Jednak zanim piłkarze udali się boisko, to przez około czterdzieści pięć minut ćwiczyli na sali gimnastycznej oraz siłowni. Tam – co już stało się tradycją – widzewiacy trenowali w dwóch grupach. Gdy część drużyny miała zajęcia na siłowni, to pozostali piłkarze ćwiczyli na siłowni. I na odwrót.
Następnie drużyna wyszła już na boisko, gdzie przez drugie czterdzieści pięć minut zawodnicy ćwiczyli tylko i wyłącznie z piłkami. Najpierw trenerzy zaaplikowali zawodnikom grę na zmniejszonym boisku z pewnymi założeniami taktycznymi.
Kolejnym etapem treningu były strzały z różnych pozycji – m.in. po minięciu przeszkody oraz dośrodkowaniu z prawej bądź lewej strony boiska.
W treningu normalnie udział brał już Sebastian Madera, a indywidualny trening mieli Adrian Budka oraz Fernando Arriero. Kapitan Widzewa biegał wokół boiska, a także wykonywał różnorodne ćwiczenia ogólnorozwojowe. Z kolei „Kuki” pracował na siłowni oraz sali gimnastycznej z fizjoterapeutką.
Niebawem do Łodzi powróci Tunezyjczyk Souhail Ben Radhia.
O północy z pierwszego na drugiego marca zostało zamknięte okienko transferowe. Borykającej się z problemami organizacyjnymi drużynie ŁKS udało się pozyskać kilku wartościowych graczy.
W rundzie jesiennej ŁKS radził sobie całkiem nieźle w rozgrywkach I ligi. Na pewno lepiej niż w kwestiach organizacji klubu. W przerwie zimowej doszło do wielu zawirowań, a nawet groźby wycofania drużyny z rozgrywek. Wielu zawodników mając dość zamieszania postanowiło poszukać sobie nowych pracodawców. Mimo tych problemów ŁKS przystępuje do rundy wiosennej w całkiem niezłym składzie.
Dosyć szybko z klubem porozumieli się dwaj jego byli zawodnicy, Vahan Gevorgyan i Piotr Świerczewski. Ormianin z polskim paszportem w podstawowym składzie zastąpi prawdopodobnie Adriana Świątka. Najlepszy strzelec łódzkiego zespołu wybrał ofertę Górnika Zabrze. W odwrotną stronę powędrował Piotr Madejski. Pomocnik związany od 2007 roku z zabrzańskim klubem, w tej rundzie będzie grał dla ŁKS.
Wspomniany wcześniej Świerczewski wrócił do Łodzi, po przygodzie z Zagłębiem Lubin. To jednak nie jedyny zawodnik “miedziowego” klubu, który wzmocnił ŁKS. Drugim jest tylko nieco mniej doświadczony zawodnik, Dariusz Jackiewicz. Defensywny pomocnik ma 36 lat, z czego ostatnie 5 i pół spędził w Zagłębiu.
Zarówno Świerczewski, jak i Jackiewicz mogą wypełnić lukę po Krzysztofie Mączyńskim. W rundzie jesiennej był on wypożyczony z Wisły Kraków. Działacze ŁKS starali się o ponowny angaż Mączyńskiego, ale veto postawił trener “Białej Gwiazdy”- Maciej Skorża. Szkoleniowiec mistrza Polski uznał, że zarówno Mączyński, jak i Łukasz Burliga (nim też zainteresowany był trener Wesołowski) będą mu potrzebni wiosną. Trudno dziwić się Skorży, że włączył tych dwóch graczy do pierwszego zespołu, bo ostatnio wielu wiślaków doznało kontuzji.
Nie doszło także do podwójnego transferu na linii Polonia Warszawa- ŁKS. W Łodzi testowani byli Michał Chałbiński i Daniel Ciach. Z pierwszego zrezygnowano, drugiego nie zadowoliły warunki finansowe. Nie zagrają w Łodzi również Mariusz Kukiełka i Japończyk Takafumi Akahoshi. Były reprezentant Polski pozował już do zdjęć w koszulce ŁKS, ale okazało się, ze w tym sezonie miał podpisane kontrakty z dwoma klubami: z Grecji i z Cypru. Pismo z FIFA nie okazało się korzystne dla ŁKS i Kukiełki- piłkarz nie może podpisać trzeciej umowy w sezonie, bo rozwiązanie dwóch wcześniejszych nastąpiło za porozumieniem stron, a nie z winy pracodawców.
O Akahoshim pojawiły się informacje, jakoby podpisał kontrakt z ŁKS (takiego zdania był prezes Dariusz Gałązka). Zdementował te wiadomości trener Wesołowski i kibice nie obejrzą występów Azjaty w biało- czerwono- białych barwach.
Zaraz po zakończeniu rundy jesiennej klub opuścił lewy obrońca Piotr Klepczarek. ŁKS próbował pozyskać na jego miejsce Łukasza Matuszczyka z KSZO. Do tego transferu jednak nie doszło. Pozyskano natomiast z Ruchu Pavola Balaza. Choć do ŁKS przyszedł jako pomocnik, to jak sam przyznaje, może występować na lewej obronie.
Balaz to ostatni transfer drużyny, choć należy jeszcze wspomnieć o Igorze Sypniewskim. Doświadczony napastnik w ostatnich latach miał mnóstwo problemów osobistych i kilkakrotnie wszedł w konflikt z prawem. W ŁKS ma dostać jeszcze jedną szansę. Gdy nadrobi duże zaległości treningowe być może pojawi się na boisku.
Jak widać, tej zimy w ŁKS w sprawach transferowych panowało nie mniejsze zamieszanie, niż w kwestiach poszukiwania sponsora i zakładania nowej spółki. O tym, czy to wszystko wypali kibice będą mogli przekonać się podczas rundy wiosennej. Jej pierwszy mecz- derby z Widzewem- już w najbliższą niedzielę.

W poniedziałek Widzew przedstawił jedynego zawodnika, który zasilił klub lidera pierwszej ligi w przerwie zimowej.
Jest nim Fernando Arriero Garcia. 20-letni wychowanek słynnego klubu FC Barcelona zawarł kontrakt z łódzkim klubem do końca grudnia 2010 roku, z opcją przedłużenia. To pierwszy Hiszpan w historii klubu z al. Piłsudskiego. Arriero będzie występował w koszulce z nr 10, którą zwolnił Radosław Matusiak, odchodząc do Cra-covii.
- W ubiegłym roku częściej przedstawialiśmy nowych piłkarzy. Wierzymy, że doświadczenie, jakie Fernando zebrał podczas szkolenia od podstaw w Barcelonie, wpłynie pozytywnie na grę naszego zespołu. Od dawna poszukiwaliśmy prawdziwego playmakera i liczymy, że tą lukę wypełni właśnie Fernando. Liczymy, że szybko przebije się do podstawowego składu i będzie mocnym punktem drużyny także w ekstraklasie – powiedział prezes Marcin Animucki.
Hiszpan przywitał się z dziennikarzami bezbłędnym “Dzień dobry” po polsku. Zapewnił, że chce szybko nauczyć się języka polskiego. Przykład Napoleoniego i Ukacha potwierdza, że jest to możliwe. Nowy widzewiak podkreślił, że koledzy przyjęli go serdecznie.
- Gdy dostałem propozycję z Widzewa, długo się nie zastanawiałem. Chcę wykorzystać szanse pokazania swoich umiejętności w klubie zagranicznym i szybko rozwijać się piłkarsko. W Barcelonie, której jestem wychowankiem, bardzo ciężko się przebić do podstawowego składu. To zresztą zrozumiałe, bo to przecież drużyna, która triumfowała w Lidze Mistrzów – mówi Arriero. – Kontuzja, która odnowiła mi się w podczas zgrupowania w Turcji, już została wyleczona. Teraz jest już wszystko w porządku. Na razie jeszcze lekarz nakazał mi treningi indywidualne, później ćwiczyłem w siłowni, ale od przyszłego tygodnia będę już normalnie ćwiczył z całym zespołem – mówi Hiszpan.
- W 1996 roku razem z ojcem oglądałem mecz Widzewa z Atletico w Lidze Mistrzów. Choć porównanie każdego miasta z Barceloną jest trudne, bo to wyjątkowe miasto nie tylko dla mnie, jednak Łódź ma też swój specyficzny urok i to co pokazali mi koledzy z drużyny też robi wrażenie. Mam nadzieję, że inne miejsca w Łodzi też są fajne. Nie jadłem jeszcze schabowego z kapustą, lecz polskie posiłki, które dotąd jadłem, mi smakowały. Zdarzały się ciężkie zimy także w Barcelonie. Z ciekawością zobaczę, jak wygląda mecz podczas tej pory roku w Polsce. W najbliższym meczu jeszcze nie zagram, ale widzę, że moi koledzy bardzo mobilizują się przed tym spotkaniem. Muszę cierpliwie czekać, ale się doczekam i wierzę, że pomogę Widzewowi – kończy Arriero.
Wczorajszy trening przeprowadzono po raz pierwszy na bocznym boisku już w nowych ubiorach treningowych firmy Vigo. Trenowali rekonwalescenci Tomasz Lisowski i Dejan Miloseski. Indywidualnie ćwiczyli Sebastian Madera i Fernando Arriero. Piotr Wlazło załatwiał sprawy osobiste.
Z szerokiej kadry Widzewa ubyło dwóch kolejnych piłkarzy. Po Wojciechu Jarmużu, który przeszedł do Floty Świnoujście, Bartoszu Kanieckim, który został wypożyczony do Concordii Piotrków, Arkadiusz Piechu, który strzelił już gola w ekstraklasie dla Ruchu Chorzów, Robert Kowalczyk i Jakub Kisiel zostali wypożyczeni do czerwca do Tura Turek, w którym od dłuższego czasu byli testowani.
Tagi: Fernando Arriero Garcia