Po kilku tygodniach piłkarze Widzewa wreszcie wrócili na stadion przy al. Piłsudskiego. Ten powrót zaakcentowali pewnym zwycięstwem nad GKP Gorzów Wielkopolski. To kolejny krok w stronę celu, jakim jest awans do Ekstraklasy. Niewiele już brakuje, by ten cel stał się faktem.
W wyjściowej jedenastce Widzewa nastąpiły dwie zmiany. Wrócili do niej Darvydas Sernas i Wojciech Szymanek. Od pierwszych minut gospodarze uzyskali przewagę.
Z odważnych zapowiedzi trenera Adama Topolskiego, że jego zespół zagra otwartą i ofensywną piłkę, niewiele znalazło potwierdzenie w rzeczywistości. Główną przyczyną było to, że Widzew dysponował bardzo dużą siłą w ataku, świetnie spisywali się dublujący pomocników obrońcy Dudu i Ben Radhia.
Na dodatek w środku pola nie było dużo przetrzymywania piłki. Panka i Kuklis szybko ją oddawali do wychodzących na pozycję partnerów. Pierwszą groźną sytuację stworzyli jednak goście. Po rzucie rożnym, Adam Czerkas przedłużył głową piłkę na długi słupek, a tam zgrał ją ponownie do środka Mateusz Piątkowski.
Na szczęście w zamieszaniu na polu karnym najlepiej zachowali się obrońcy i wybili piłkę. W odpowiedzi, po akcji Piotra Kuklisa i podaniu do Marcina Robaka, ten ostatni odegrał do Sernasa, ale strzał Litwina z woleja był niecelny.
Natomiast w 14. minucie dał o sobie znać Jarosław Bieniuk, który świetnie zamknął dośrodkowanie Dudu z rzutu wolnego i technicznym strzałem wzdłuż bramki próbował zaskoczyć Sławomira Janickiego. Jednak piłka odbiła się od słupka i wyszła w pole.
Spotkanie toczyło się w wolnym tempie, a widzewiacy starali się długo i dokładnie rozgrywać piłkę, aby stworzyć dogodną sytuację. Udało się to dopiero w 25. minucie. Sernas bardzo ładnie minął dwóch rywali, zagrał na skrzydło do Radhii, który wrzucił piłkę na długi słupek. Tam odegrał ją Grzelczak, jednak Janicki uprzedził szykującego się do strzału Robaka.
Chwilę później napastnik Widzewa powinien trafić do bramki, bo dostał idealne podanie na głowę od Dudu. Niestety chybił, futbolówka poszybowała obok słupka. Trzeba było dopiero trzeciej próby, żeby Robak trafił do siatki, ale w jakim stylu! To był strzał godny najlepszych zawodników lig europejskich. Wróćmy jednak do całej tej akcji. W 26. minucie meczu Czerkas sfaulował Dudu. Brazylijczyk po raz kolejny znakomicie dojrzał Robaka w polu karnym, a ten huknął z woleja stojąc bokiem do bramki. Futbolówka minęła łukiem bezradnie wyciągniętego Janickiego i wylądowała w siatce.
Dwie minut później, po dograniu ze skrzydła Sernasa, w kapitalnej sytuacji znalazł się Grzelczak, stojący kilka metrów przed bramką. Widzewiak słusznie przyjął trudną piłkę, ale strzelił na siłę i Janicki odbił piłkę kolanem na róg. Widzew wciąż atakował bramkę gości. Później tempo gry znacznie osłabło i przyjezdni kilka razy przedostali się pod pole karne Macieja Mielcarza. Wystarczyła jednak szybka kontra Widzewa, aby znowu groźnie zrobiło się pod bramką GKP. Po świetnym podaniu Radhii, piłkę w polu karnym dostał Grzelczak. Będąc po raz drugi w doskonałej sytuacji, nie trafił w bramkę. W 40. minucie błąd popełnił Grocholski, któremu Robak zabrał piłkę na 30 metrze od bramki, podciągnął z nią kilka metrów i mocno strzelił obok słupka.
Po przerwie trener gości zmienił obu bocznych pomocników i faktycznie GKP częściej gościło pod bramką gospodarzy, ale praktycznie nie stworzyło sobie sytuacji do zdobycia gola, nie licząc niefortunnej główki Wojciecha Szymanka. Wcześniej jednak okazję mieli gospodarze. Już chwilę po wznowieniu gry pierwsze dalekie podanie Radhii spadło pod nogi Łukasza Brozia.
Zmiennik Ostrowskiego miał bardzo dużo miejsca w polu karnym, ale zamiast wbiegać do środka, zdecydował się za szybko na podanie i piłkę wybił obrońca. Po chwili była wspomniana sytuacja z Szymankiem w roli głównej.
Goście przeprowadzili szybką kontrę i po centrze Mateusza Machaja, stoper Widzewa tak zagrał głową, że Mielcarz musiał popisać się efektowną robinsonadą, żeby piłka nie wpadła do siatki.
Potem mecz się wyrównał, a Widzew świadomie lekko się cofnął, czekając na to, co wymyślą goście. W 56. minucie łodzianie przerwali jedną z ich akcji, Bieniuk długim podaniem uruchomił Sernasa, który świetnie walczył bark w bark w polu karnym z Maciejem Truszczyńskim, wyrabiając sobie pozycję do oddania strzału. Następnie kopnął mocno obok niezdecydowanie interweniującego bramkarza i na tablicy pojawił się wynik 2:0 dla gospodarzy.
Gorzowianie wyraźnie postawili wszystko na jedną kartę i rzucili się do ataku. Przez to mecz zrobił się widowiskowy, a akcje szybko przenosiły z jednego pola karnego na drugie. Ładnie z dystansu strzelał Machaj, ale mocno bita piłka przeleciała tuż obok słupka. Podobnie mocno z 16 metrów uderzał chwilę później Sernas, ale tym razem piłka trafiła w obrońcę i wyszła na korner.
W 70. minucie ładnie zachował się w polu karnym łodzian Piątkowski. Przyjął piłkę tyłem do bramki, uwolnił się spod opieki Bieniuka i mocno strzelił, na szczęście wprost w ręce dobrze ustawionego Mielcarza. Gorzowianie starali się atakować, ale wobec cofniętej defensywy łodzian niewiele mogli wskórać. Kończyło się zwykle na niecelnych strzałach, chociaż pozycje, jakie mieli goście, nie były takie złe. Brakowało im po prostu mocy i precyzji uderzenia. Mecz mógł się zakończyć mocnym akordem, Łukasz Broź sprytnie uderzał po centrze Radhii, niestety minimalnie niecelnie.
Podsumowując, Widzew po raz kolejny pokazał jak duża różnica klas dzieli go od innych zespołów pierwszoligowych. Każdy z rywali łodzian w tej rundzie znacznie im ustępował i jedynie wielkiej determinacji piłkarzy Motoru oraz ich ogromnemu bagażowi szczęścia, można przypisać fakt, że tamtej przeszkody widzewiacy nie pokonali.
Innym na razie przychodzi tylko przyglądać się dominacji lidera ligi. W Widzewie szczególnie wyróżnili się Dudu, Radhia, Robak i Sernas, którzy bardzo absorbowali rywali w akcjach ofensywnych. Środek pola dobrze zabezpieczali też Panka i Kuklis.
Bramki:
1:0 Robak (26)
2:0 Sernas (56)
Składy:
Widzew: Mielcarz, Dudu, Bieniuk, Szymanek, Ben Radhia, Ostrowski (46, Broź), Panka, Kuklis (83, Grzeszczyk), Grzelczak (58, Lisowski), Sernas, Robak
GKP: Janicki: Ziemniak, Truszczyński, Grocholski, Topolski, Andruszczak (46, Machaj), Łuszkiewicz, Piątkowski, Kaczorowski (46, Wan), Ilków-Gołąb (68, Białożyt), Czerkas.
Żółte kartki:
Czerkas, Topolski (GKP), Bieniuk (Widzew).
Sędzia:
Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów:
6500 (50 gości)
Tagi: GKP Gorzów Wielkopolski